niedziela, 22 kwietnia 2012

"Dziewczynka z parku"

Trochę z racji zainteresowań biblioterapią (to bezpieczne alibi), a trochę z zamiłowania do poważnych książek dla dzieci, przeczytałam ostatnio "Dziewczynkę w parku" Barbary Kosmowskiej.


Już nie pamiętam, jak się dowiedziałam o tej opowiastce - chyba usłyszałam gdzieś ilustracjach do książki. Nawet natrafiłam na blog autorki tych niesamowitych obrazów, które mogą funkcjonować i bez tekstu - są po prostu piękne.
A o czym jest książka? To już kolejna w moich zbiorach pozycja dotycząca radzenia sobie ze śmiercią rodzica. Opisująca reakcję dziecka, mamy, ale też - co ważne - środowiska szkolnego, w którym dziewczynka - bohaterka książki - przebywa przez większą część dnia.
Podoba mi się realizm tej opowieści połączony z delikatną transcendencją i metafizyką.
Sama w zasadzie nie wiem, dla kogo bardziej jest ta opowieść: dla dzieci, które straciły rodzica, czy dla dorosłych, którzy chcieliby pomóc i dziecku, i sobie.
Choć książeczka jest niewielkich rozmiarów, wątków i pretekstów do przemyśleń tu sporo.
Coś do przeczytania i przeżycia - nie do opisania i omówienia. Więc kończę.

Inne książki z mojej biblioteczki, poruszające podobną tematykę:
Elfie Donnely - Żegnaj dziadku, powiedziałem cicho
Wolf Elbruch - Śmierć, gęś i tulipan
Hilde Ringen Kommedal - Czy tata płacze?
Gaute Heivoll - Niebo za domem
Jarosław Mikołajewski - Kiedy kiedyś czyli Kasia, Panjan i Pangór

W wielu książkach dla dzieci i młodzieży występują bohaterowie, którzy stracili rodziców. Ale dzieje się to w jakimś nieokreślonym bezczasie; spotykamy ich, gdy usiłują sobie poradzić z pustką, albo przeszli już przez etap żałoby. A przecież najgorsze jest "teraz", na które nie można się przygotować. Są autorzy, którzy podają mniejszym i większym dzieciom rękę, by pomóc przetrwać i zrozumieć ten czas.

 Źródło: http://emiliaszewczyk.blogspot.com/