piątek, 21 września 2012

przyczynek do...

Skoro już i po podróży, i po egzaminie, i po zmianie pracy... Można zacząć planowanie kolejnej wyprawy do Czarnogóry! Na razie nie jest mnie w stanie znudzić ten kraj, ani tym bardziej rozczarować. Może to kwestia nastawienia, może to kwestia pochodzenia, a może jeszcze i tego, że staram się, bardzo się staram mówić i mówić (kalecząc, gadając głupoty, nie zważając na sens i gramatykę), ale każdego dnia czułam, jak przyjaźnie i serdecznie wszędzie jesteśmy witani.
Od zawsze robię zdjęcia, rzadko do nich wracam. Ale teraz jest inaczej. W takie chłodne wrześniowe dni, w zimową zawieruchę, w marcowe roztopy, otwieram folder "Czarnogóra" i przenoszę się w słoneczny, ciepły świat.









sobota, 16 czerwca 2012

wakacje

Bardzo Ważny Egzamin dopiero pod koniec sierpnia, więc można już spokojnie snuć plany wakacyjne. Nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy.



niedziela, 22 kwietnia 2012

"Dziewczynka z parku"

Trochę z racji zainteresowań biblioterapią (to bezpieczne alibi), a trochę z zamiłowania do poważnych książek dla dzieci, przeczytałam ostatnio "Dziewczynkę w parku" Barbary Kosmowskiej.


Już nie pamiętam, jak się dowiedziałam o tej opowiastce - chyba usłyszałam gdzieś ilustracjach do książki. Nawet natrafiłam na blog autorki tych niesamowitych obrazów, które mogą funkcjonować i bez tekstu - są po prostu piękne.
A o czym jest książka? To już kolejna w moich zbiorach pozycja dotycząca radzenia sobie ze śmiercią rodzica. Opisująca reakcję dziecka, mamy, ale też - co ważne - środowiska szkolnego, w którym dziewczynka - bohaterka książki - przebywa przez większą część dnia.
Podoba mi się realizm tej opowieści połączony z delikatną transcendencją i metafizyką.
Sama w zasadzie nie wiem, dla kogo bardziej jest ta opowieść: dla dzieci, które straciły rodzica, czy dla dorosłych, którzy chcieliby pomóc i dziecku, i sobie.
Choć książeczka jest niewielkich rozmiarów, wątków i pretekstów do przemyśleń tu sporo.
Coś do przeczytania i przeżycia - nie do opisania i omówienia. Więc kończę.

Inne książki z mojej biblioteczki, poruszające podobną tematykę:
Elfie Donnely - Żegnaj dziadku, powiedziałem cicho
Wolf Elbruch - Śmierć, gęś i tulipan
Hilde Ringen Kommedal - Czy tata płacze?
Gaute Heivoll - Niebo za domem
Jarosław Mikołajewski - Kiedy kiedyś czyli Kasia, Panjan i Pangór

W wielu książkach dla dzieci i młodzieży występują bohaterowie, którzy stracili rodziców. Ale dzieje się to w jakimś nieokreślonym bezczasie; spotykamy ich, gdy usiłują sobie poradzić z pustką, albo przeszli już przez etap żałoby. A przecież najgorsze jest "teraz", na które nie można się przygotować. Są autorzy, którzy podają mniejszym i większym dzieciom rękę, by pomóc przetrwać i zrozumieć ten czas.

 Źródło: http://emiliaszewczyk.blogspot.com/

czwartek, 2 lutego 2012

zamiast

Choć w sercu raczej "Kot w pustym mieszkaniu" czy "W biały dzień", a może jednak "Miłość od pierwszego wejrzenia" lub "Bagaż powrotny" - wklejam tutaj inny wiersz.
Zdystansowany i "szymborski".

W. Szymborska Pogrzeb

„tak nagle, kto by się tego spodziewał”
„nerwy i papierosy, ostrzegałem go”
„jako tako, dziękuję”
„rozpakuj te kwiatki”
„brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”
„z tą brodą to bym pana nie poznała”
„sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”
„miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”
„Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”
„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”
„cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”
„pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”
„owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”
„z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”
„dwa żółtka, łyżka cukru”
„nie jego sprawa, po co mu to było”
„same niebieskie i tylko małe numery”
„pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”
„niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”
„dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”
„no, nie wiem, chyba krewni”
„ksiądz istny Belmondo”
„nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”
„śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”
„niebrzydka ta córeczka”
„wszystkich nas to czeka”
„złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”
„a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej”
„było, minęło”
„do widzenia pani”
„może by gdzieś na piwo”
„zadzwoń, pogadamy”
„czwórką albo dwunastką”
„ja tędy”
„my tam”


 

wtorek, 24 stycznia 2012

Komandoska z Navarony

Chciałabym już zacząć rozglądać się za wakacyjnymi ofertami, ale w tym roku termin wakacji uzależniony jest od Bardzo Ważnego Egzaminu. A kiedy egzamin? Nie wiadomo.
Na pocieszenie, żeby zapomnieć o przeziębieniu, styczniu i zimie... Święty Stefan.




A to most na Tarze. Znany między innymi z tego filmu.


Z mostu rozpościera się niesamowity widok (aparat nie radzi sobie z przekazywaniem tej niezwykłości).




Most ma, oczywiście, bogatą i dramatyczną historię wojenną. Znalazłam zdjęcie, które może być jej ilustracją:

(źródło: http://www.militaryphotos.net/forums/showthread.php?60065-Yugoslavia-WW2-Photos-1941-1945)

A teraz wygląda tak (warto kliknąć na zdjęcia - pokażą się w większym rozmiarze):



(źródło: http://fc03.deviantart.net/fs50/f/2009/257/b/b/Bridge_on_Djurdjevica_Tara_by_Grofica.jpg)

Lub tak:


(źródło:  http://cdn.geolocation.ws/geolocation_media/panoramio/02718/p-027185672.jpg)

niedziela, 1 stycznia 2012

Święty Stefan

Nadal tęsknię, więc na rozpoczęcie nowego roku (i nowych planów związanych z wizytą w rodzinnych stronach) - kilka obrazków. Dziś wyspa Świętego Stefana.